Przejdź do treści

Czy Polska potrzebuje resortu ds. gospodarki morskiej? Jerzy Czuczman, prezes Polskiego Forum Technologii Morskich

pjasina

Pracodawcy Pomorza, jedna z największych w kraju regionalnych organizacji pracodawców zrzeszająca blisko tysiąc firm i instytucji, przesłali do Premiera RP list odnosząc się do rekonstrukcji rządu i likwidacji Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Przedstawiciele tej organizacji zwracają uwagę, iż MGMiŻŚ pełniło ważną funkcję koordynatora w kompleksowym podejściu do gospodarki morskiej z perspektywy gospodarki narodowej, a jego rola była niezwykle ważna dla środowisk biznesowych województw morskich, szczególnie obecnie w okresie nadchodzącej transformacji energetycznej, wymagającej ogromnego zaangażowania przemysłu stoczniowego i technologii morskich, a także sprawnego systemu transportu śródlądowego.

W piśmie podkreślano, że rozwój gospodarczy województwa pomorskiego, jak i całego kraju w dużej mierze bazuje na międzynarodowym handlu morskim, który jest oparty między innymi na największych polskich portach morskich w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie. Polskie porty morskie są nieodłącznym elementem Regionu Morza Bałtyckiego, obszaru charakteryzującego się bardzo szybkim tempem wzrostu PKB, intensywnym rozwojem wymiany handlowej i transportu.

Ministerstwo zajmowało się szeregiem zagadnień, opracowań i programów przygotowywanych  do wdrożenia. Wśród nich warto wymienić trwające prace nad rewitalizacją Dolnej Wisły, która ma ogromne znaczenie dla rozwoju trójmiejskich portów morskich, transportu kolejowego i lądowego oraz przedsiębiorstw zlokalizowanych w obrębie oddziaływania rzeki. Zagospodarowanie Wisły ma duży wpływ na rozwój gospodarczy nie tylko dla województw, przez które przepływa, ale również dla całego kraju.

Będzie trudniej…

Zupełnie nowym i niezwykle ważnym obszarem jest energetyka odnawialna, a w tym jedyna wysokoenergetyczna technologia wytwarzania energii elektrycznej na skalę przemysłową jaką są morskie farmy wiatrowe. Do ich instalowania i obsługi polski przemysł stoczniowy i technologii morskich jest przygotowany zarówno technicznie jak i organizacyjnie, tak jak żaden inny w Europie.  Koordynacja wielostronnych działań przy braku resortu dedykowanego do spraw  gospodarki morskiej będzie teraz mocno utrudniona. Już zaczynamy obserwować skutki nowej sytuacji w postaci „przebijających” się głosów o konieczności oparcia łańcucha dostaw praktycznie tylko na firmach zagranicznych deweloperów, przynajmniej w pierwszej fazie budowy farm wiatrowych na morzu w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Brak dedykowanego ośrodka na poziomie władzy centralnej zabiegającego o interesy polskich przedsiębiorstw gospodarki morskiej może mieć daleko idące negatywne skutki dla całej gospodarki.

Plusy konsolidacji

Rozwiązaniem byłoby skomasowanie w jednym ręku resortu kompleksowo zajmującego się obszarami zmierzającymi do zrównoważonego osiągnięcia celu jakim jest neutralność klimatyczna oczekiwana w programach opracowywanych przez Komisję Europejską? Takie ministerstwo mogłoby obejmować obszary działalności przemysłowej, które mają istotny wpływ na ślad węglowy, docelowo prowadząc do osiągnięcia neutralności w tym zakresie. Wśród tych obszarów należy wskazać:

- szeroko pojętą aktywność w stosunku do gospodarki odnoszącej się do akwenów: morskich, śródlądowych, a także stosunków wodnych – co było obszarem działania MGMiŻŚ,

- szeroko pojętą aktywność w stosunku do procesu wytwarzania energii, z ukierunkowaniem na energetykę odnawialną i jej ogromnym potencjałem wymagającym szybkiego rozwoju jakim jest Morska Energetyka Wiatrowa. Rozwój MEW przyniesie niekwestionowane korzyści w wielu obszarach polskiej gospodarki związanych z energetyką i klimatem. Potencjalne zasoby MEW mogą osiągnąć poziom nawet 30 GW do 2050 i w połączeniu z innymi OZE zapewniłyby Polsce pełną neutralność klimatyczną. Połączenie tych obszarów decyzyjnych w ramach jednego nowego Ministerstwa zasadniczo skróciłoby ścieżki decyzyjne i zdecydowanie poprawiłoby efektywność i skuteczność administracji rządowej w newralgicznym obszarze będącym pod specjalnym nadzorem Unii Europejskiej.

Inne argumenty…

Wśród zalet powyższej koncepcji jednego strategicznego resortu warto by wymienić:

- jednoznaczny adresat/dysponent środków unijnych w zakresie neutralności klimatycznej rozdzielanych w czasie i zakresie dostosowanym do krajowych potrzeb oraz umiejętności technicznych i organizacyjnych realizacji,

- krótka ścieżka decyzyjna nie  wymagająca uzgodnień międzyresortowych,

- bezpośredni partner w stosunku do komisarza europejskiego odpowiedzialnego za klimat czyli DG CLIMA,

- zwiększone możliwości promowania produktu eksportowego polskiego przemysłu jako kompleksowej realizacji wysokoenergetycznych źródeł energetyki odnawialnej opartej o zasoby morskiej energetyki wiatrowej; mamy już częściowo w tym obszarze niekwestionowane osiągnięcia w skali europejskiej,

- niezaprzeczalnym byłby również efekt PR nakierowany głównie na młodych obywateli podkreślający intencje Rządu w sprawie będącej na liście najwyższych priorytetów młodego pokolenia, czyli zmniejszenie emisji CO2 i neutralność klimatyczna,

- a co nie mniej ważne, faktyczne i skuteczne absorbowanie środków unijnych postawionych do dyspozycji na cel osiągnięcia neutralności klimatycznej, a dodatkowo stworzenie możliwości dla ewentualnego pozyskania dodatkowych dedykowanych środków na niwelowanie dysproporcji wynikających z historycznego ukształtowania się obecnego miksu energetycznego w Polsce. W efekcie mocno zostałyby niwelowane niekorzystne efekty społeczne odchodzenia od węgla, zbilansowane środkami unijnymi.

Na tytułowe pytanie pozytywna odpowiedź nasuwa się automatycznie. Co więcej logiczną wydaje się być koncepcja oparta na wykorzystaniu synergii w obszarze energetyki, gospodarki morskiej i klimatu na korzyć realizacji neutralności klimatycznej polskiej gospodarki do roku 2050.