Polski Portal Morski
Historia

17 VIII 1988 Rozpoczął się strajk w Porcie Szczecińskim.

17 VII 1988r. Rozpoczął się strajk w Porcie Szczecińskim. Następnego dnia powstał tam Międzyzakładowy Komitet Strajkowy.

Zapowiadana pierwszymi hasłami konspiracji z początków stanu wojennego „wiosna nasza” zaczęła się, zdaniem Andrzeja Paczkowskiego, w środku lata i, jak to wiosną bywa, nie brakowało gwałtownych ochłodzeń. Strajk sierpniowy z 1988 r., który wybuchł w Szczecinie, był jednym z najważniejszych elementów protestu przeciwko komunistycznej władzy. Sierpniowy protest stał się impulsem do zasadniczych przemian politycznych w Polsce, przełamywał bowiem impas drugiej połowy lat osiemdziesiątych w relacjach władza–opozycja.

Przebieg strajku sierpniowego
Po udanym strajku w WPKM z 22 czerwca 1988 r. Andrzej Milczanowski uzgodnił z działaczem podziemnej „Solidarności” szczecińskiego portu, Edwardem Radziewiczem, że w razie pojawienia się konfliktu między dyrekcją a załogą portu pracownicy postarają się wywołać strajk. Okazja taka pojawiła się w połowie sierpnia. Dwa dni po rozpoczęciu strajku w kopalni „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu, wczesnym rankiem 17 sierpnia Andrzej Milczanowski otrzymał informację od jednego ze współpracowników Radziewicza,
Jana Dubickiego, że na ten dzień planowane jest rozpoczęcie w porcie strajku, mającego na
celu wymuszenie podwyżek płac. Pół godziny później Milczanowski, przebrany w ubranie robocze robotnika portowego, wjechał ciągnikiem do portu od strony Łasztowni. Wraz z Radziewiczem, Józefem Kowalczykiem, Janem Dubickim i Michałem Achramowiczem zaczęli nakłaniać robotników do podjęcia strajku. Jego podłożem były konflikty płacowe trwające już od listopada 1987 r., jednak prawdziwą złość robotników portowych wywołało
wyznaczenie krzywdząco niskich stawek za rozładowywanie cementu.

Według SB31 17 sierpnia 1988 r. około 50-osobowa grupa pracowników Zakładu Przeładunków Drobnicy Zarządu Portu Szczecin−Świnoujście przerwała pracę, wzywając do podjęcia strajku, zaś według dyrekcji zakładu kilkuset portowców zebranych w świetlicy nieopodal budynku dyrekcji spotkało się z zarządem portu i w trakcie spotkania przedstawiło cztery postulaty:
„1. Wprowadzenia w życie zasady pluralizmu związkowego, w ramach którego NSZZ
»Solidarność« będzie miał prawo do legalnej działalności.

  1. Podwyżki płac pracowników Zarządu Portu Szczecin–Świnoujście o około 50%.
  2. Przywrócenia do pracy pracowników Zarządu Portu, którzy zostali zwolnieni za działalność solidarnościową.
  3. Zapewnienia pełnego bezpieczeństwa strajkującym oraz zapłaty za czas strajku”.

Podczas spotkania dyrektor portu Jan Więcław wzywał portowców do rozpoczęcia pracy, zaś zastępca prokuratora rejonowego Marek Kotfis straszył ich konsekwencjami udziału w nielegalnym strajku. To tylko podniosło temperaturę wiecu i doprowadziło do decyzji o podjęciu strajku. Wybrano komitet strajkowy, na którego czele stanęli Edward Radziewicz, Józef Kowalczyk i Zbigniew Zakrzewski. Tego dnia wystosowano dwa pisma do dyrektora portu: jedno informujące o powstaniu komitetu strajkowego i o treści postulatów, drugie − z prośbą o udostępnienie środków łączności i maszyny do pisania. Portowcy napisali też list do Jaruzelskiego, zapraszając go na spotkanie z załogą, lecz Więcław nie zgodził się przesłać go teleksem do adresata.

Późnym wieczorem na bramie wjazdowej do portu strajkujący zawiesili transparent o treści: „»Solidarność« nie zginęła, póki my żyjemy”. Jeszcze tego samego dnia, przez Tadeusza Olczaka, Milczanowski przesłał Mieczysławowi Lisowskiemu list z prośbą o spowodowanie strajku w szczecińskim WPKM w geście poparcia dla protestu w porcie. Wiadomość dotarła do Lisowskiego wieczorem, a następnego dnia (18 sierpnia) komunikacja miejska została sparaliżowana. Do strajku przystąpiły wszystkie trzy zajezdnie autobusowe: w Dąbiu, Policach i przy ul. Klonowica. Tego samego dnia na terenie portu został utworzony Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, na którego czele stanęli: Edward Radziewicz (port) – przewodniczący, Józef Ignor (WPKM) – wiceprzewodniczący, Jarosław Krakowski (port), Jerzy Wojtowicz (port), Andrzej Milczanowski (WPKM). O sytuacji w porcie Edward Radziewicz poinformował na piśmie arcybiskupa szczecińsko-kamieńskiego Kazimierza Majdańskiego, licząc na opiekę duchową. Wśród strajkujących od pierwszych dni przebywali księża, wśród których znaczny wkład w akcję protestacyjną mieli jezuici − ks. Przemysław Nagórski i ks. Józef Łągwa, wspomagając protestujących
płomiennymi przemowami i przewodząc wspólnej modlitwie. W następnych dniach do strajku przyłączyły się kolejne zakłady pracy: 19 sierpnia strajkowały dwie spośród trzech zajezdni tramwajowych, przy ul. Niemierzyńskiej
i na Golęcinie, a także Portowe Centralne Zakłady Mechaniczne i Zakład Usług Żeglugowych43. Akcję solidarnościową podjął również Zakład Włókien Chemicznych „Chemitex-Wiskord” − przez oflagowanie i oplakatowanie budynku zakładu. Powstał tam komitet strajkowy, który ogłosił podobne postulaty strajkowe jak w porcie i WPKM oraz wydelegował do MKS Henryka Stachalę. Żywność na teren portu dostarczył Piotr Baumgart, członek Wojewódzkiej Rady Rolników „Solidarność” Pomorza Zachodniego. Reprezentantem tego
gremium w MKS został Artur Balazs. Tego samego dnia doszło do pierwszych, krótkotrwałych aresztowań: na kilka godzin SB zatrzymała Mieczysława Lisowskiego, a także członka WiP Macieja Romaniuka. Nie powiodła się natomiast próba wywołania strajku w Stoczni im. Warskiego i „Gryfie”. Minister transportu Janusz Kamiński, oceniając wydarzenia w Szczecinie na odbywających się codziennie posiedzeniach sztabu rządowo-partyjnego (od 15 sierpnia), stwierdził, że „strajk był przygotowywany i jest sterowany z zewnątrz, a ważną rolę odgrywa w nim
mecenas Milczanowski”. Następnego dnia w trakcie obrad sztabu minister poinformował zgromadzonych, że przygotowane zostało zarządzenie o militaryzacji portu w Szczecinie. Wyraził opinię, iż „należy się zająć szybko tymi, którzy podgrzewają atmosferę. Wkrótce przybyło mu kolejne zmartwienie, bo do strajków przyłączył się Port Północny w Gdańsku. Po południu zebrał się Komitet Obrony Kraju, a w trakcie jego obrad Czesław Kiszczak poinformował o rozszerzaniu się fali strajkowej, Florian Siwicki, minister obrony narodowej, dodał zaś, że ministerstwa spraw wewnętrznych i obrony narodowej wspólnie przystąpiły do przygotowania stanu wyjątkowego na terenie kraju, w województwie lub w jednym miejscu. Władza z jednej strony pokazywała siłę, a z drugiej podejmowała również kontakty z działaczami opozycji. Tego dnia doszło do spotkania Andrzeja Stelmachowskiego, posiadającego mandat Sekretariatu Episkopatu Polski, z Józefem Czyrkiem – członkiem Biura
Politycznego KC PZPR. Na spotkaniu Andrzej Stelmachowski obiecywał przerwanie większości strajków w zamian za ogłoszenie komunikatu władz o rozpoczęciu rozmów z Lechem Wałęsą. W niedzielę 21 sierpnia w kościołach szczecińskich odczytano list bp. Majdańskiego, który − wyrażając solidarność ze strajkującymi − tonować miał nastroje. Na łamach „Biuletynu Strajkowego”52 oraz „Kuriera Strajkowego”53 wezwano robotników innych zakładów do przyłączenia się do strajku. Szczególnie zabiegano o stoczniowców z „Warskiego”
i pracowników z Zakładów Chemicznych w Policach. Członkowie MKS przygotowali odezwę do stoczniowców z „Warskiego”, wzywającą ich do strajku i jednocześnie informującą o sytuacji strajkowej w Szczecinie oraz o tym, że zastrajkuje również stocznia w Gdańsku.
Wieczorem MKS podjął decyzję o przygotowaniach na wypadek desantu ZOMO. Przy nabrzeżach kanałów portowych ustawiono sztaplarki i układarki (wózki widłowe i maszyny do układania podłoża) oraz przygotowano dźwigi do przewrócenia w razie próby wpłynięcia okrętów do kanałów. Decyzja, podjęta jednomyślnie, konsolidowała strajkujących, szczególnie młodych portowców. Rozszerzająca się fala strajku skłoniła Jaruzelskiego do decyzji
o rozpoczęciu rozmów z Lechem Wałęsą.

W Szczecinie strajk ukształtował przywództwo „Solidarności”, wokół MKS bowiem, przekształconego we wrześniu 1988 r. w Międzyzakładowy Komitet Organizacyjny NSZZ „Solidarność” Regionu Pomorze Zachodnie, zebrała się prawie cała szczecińska opozycja. MKO, po wchłonięciu Tymczasowego Komitetu Koordynacyjnego, stał się ośrodkiem władzy, który podejmował najważniejsze decyzje w regionie.
Do niego przyłączyły się komitety założycielskie „Solidarności” powstające w szczecińskich zakładach
pracy. W wyniku strajku siła regionu w składzie KKW NSZZ „Solidarność” uległa wzmocnieniu. Oprócz Andrzeja Milczanowskiego w jego skład wszedł Edward Radziewicz; obaj reprezentowali Pomorze Zachodnie w obradach „okrągłego stołu”.

Źródło: IPN fot. Radio Szczecin

Zobacz podobne

„CZUŁYM” – pierwszy statek zbudowany całkowicie w Stoczni Szczecińskiej. Historia prawdziwa

BS

Prezydent: to w Szczecinie po raz pierwszy postanowiono o tworzeniu niezależnych, samorządnych związków zawodowych

KM

Szkolnictwo morskie II Rzeczpospolitej

AB

Zostaw komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookie, aby poprawić Twoją wygodę. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Czytaj więcej

Polityka prywatności i plików cookie