Polski Portal Morski
Aktualności Historia

Ze Szczecina na Oceany. Niezwykła historia zbudowanego w Szczecinie transatlantyka „George Washington”

Zamówienie na budowę liniowca oceanicznego „George Washington” złożyła w szczecińskiej stoczni Vulcan znana niemiecka firma żeglugowa Norddeutscher Lloyd z Bremy. Statek spłynął na wodę 10 listopada 1908 roku.
Pierwotnie uroczystość wodowania miała odbyć się 31 października, ale została przełożona z powodu zbyt niskiego stanu wody w Odrze. Obawiano się także, że po zejściu z pochylni rozpędzony kadłub uderzy w przeciwległy brzeg, ale na szczęście nic takiego się nie stało.
W chwili wodowania „George Washington” był trzecim pod względem wielkości, po „Lusitanii” i „Mauretanii”, liniowcem pasażerskim na świecie.

Duma Północnoniemieckiego Lloyda. Prezes i szympans w dziewiczym rejsie

Jednostka miała 213,07 m długości, 23,83 m szerokości, zanurzenie 10 metrów. Napęd stanowiły dwa silniki parowe o mocy 15 000 KW, pozwalające osiągnąć prędkość 19 węzłów.
Statek zwolnił z pochylni ambasador Stanów Zjednoczonych w Niemczech, David Jayne Hill.
„George Washington” wypłynął w dziewiczy rejs z Bremy do Nowego Jorku, przez Southampton, 12 czerwca 1909 roku. Podczas pierwszej podróży na pokładzie znajdowało się 1169 pasażerów. W inauguracyjnym rejsie statkiem podróżował dyrektor generalny Norddeutscher Lloyd oraz szympans o imieniu Consul, nazywany „Jego Darwinowska Wysokość” i określany jako „prawie małpi człowiek”. Zwierzę przewożono z Europy na występy do jednego z amerykańskich cyrków.
Po raz pierwszy „George Washington” zawinął do Nowego Jorku 20 czerwca 1909 roku. 22 czerwca na statku zorganizowano spotkanie dla dziennikarzy, a 24 czerwca statek na pięć dni został udostępniony zwiedzającym.

Transatlantyk dla bogatych celebrytów

Z luksusowych kabin „Georga Washingtona” korzystało wiele znanych osobistości. Z dzisiejszej perspektywy moglibyśmy pokusić się nawet o stwierdzenie, że był to pewnego rodzaju statek celebrytów, a z pewnością miejsce zamorskich wypraw dla ważnych i ciekawych osobowości. Na pokładzie zbudowanego w Szczecinie parowca płynął do Europy na paryską konferencję pokojową, która miała ustalić światowy porządek po pierwszej wojnie światowej, prezydent USA Woodrow Wilson.
Statkiem do Europy podróżował także późniejszy prezydent Franklin D. Roosevelt oraz Henry Taft, brat prezydenta Williama Howarda Tafta. W podróż poślubną do Europy płynęła na pokładzie „Georgea Washingtona” córka prezydenta USA Woodrowa Wilsona, Jessie Woodrow Wilson z mężem Francisem Sayre, który był wówczas zastępcą prokuratora okręgowego Nowego Jorku.
W 1919 roku „George Washington” przewoził króla Belgii Alberta i królową belgijską Elżbietę. Wcześniej statkiem podróżował twórca psychoanalizy Sigmund Freud w towarzystwie Carla Junga. W luksusowych kabinach parowca płynął do Nowego Jorku wuj cesarza Chin, książę Tsai Tao.
Statkiem podróżowali kompozytorzy, malarze, pisarze, śpiewacy operowi, politycy i finansiści, wśród których był także twórca potęgi banku JP Morgan, John Pierpont Morgan Jr.
Liniowiec przewoził także z Indii do USA transport sześciu białych pawi, dwóch lwów, dwóch słoni, 150 małp i około 2000 kanarków, przeznaczonych dla niedawno zorganizowanego Parku Zoologicznego w Saint Louis.

Luksus dla wybranych i kabiny trzeciej klasy dla emigrantów

Nowy parowiec, mogący jednorazowo przewieźć przez Atlantyk 2900 pasażerów, powstał z myślą o wygodzie najbardziej zamożnych podróżnych. Przeznaczone dla nich przestrzenie pasażerskie były komfortowe i bogato wyposażone. Odnosiło się to wyłącznie do kabin pierwszej i drugiej klasy, w których mogło wygodnie podróżować 897 pasażerów.
Pasażerowie pierwszej klasy mieli do dyspozycji oddzielny salon, czytelnię, dwupiętrową palarnię oraz własną jadalnię. Jadalnia urządzona została w bieli i złocie, z dominującą nad nią złoconą kopułą. Ściany zdobiły motywy kwiatowe.
Dla bogatych pasażerów dostępna była sala gimnastyczna, ciemnia fotograficzna oraz zewnętrzna kawiarnia. Na statku znajdowało się także 20 bud dla psów, aby zamożni podróżni mogli zwiedzać świat ze swoimi pupilami.
W kabinach trzeciej klasy były miejsca aż dla 2000 podróżnych. Taki rozkład nie był oczywiście przypadkowy. Większość miejsc pasażerskich przeznaczona była dla niezbyt bogatych emigrantów, którzy podróżowali z Europy do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszego życia.
To oni stanowili zdecydowaną większość pasażerów statku i to właśnie dla nich przygotowano 2000 miejsc w trzeciej klasie pasażerskiej. Wśród wyjeżdżających do USA panowało przekonanie, że po przybyciu do nowej ojczyzny wszelkie formalności będą łatwiejsze, jeśli przybędzie się na statku o amerykańskiej nazwie. W takim wypadku, trudno wymarzyć sobie lepszą nazwę niż „George Washington”.

Prawie jak Titanic

14 kwietnia 1912 roku podczas rejsu z Europy do Nowego Jorku w pobliżu Nowej Funlandii załoga statku obserwowała wystającą nad taflę wody na wysokość ponad trzydziestu metrów górę lodową, którą „George Washington” minął zaledwie w odległości 900 metrów. Po tym wydarzeniu z pokładu parowca drogą radiową wysłano ostrzeżenie do wszystkich statków znajdujących się w okolicy.
W tym czasie „Titanic” znajdował się w odległości około 250 mil morskich od „Georgea Washingtona”. 15 kwietnia 1912 roku radiooperatorzy „Georgea Washingtona” odebrali informację radiową, z której wynikało, że „Titanic” uderzył w górę lodową prawie w tym samym miejscu, w którym wcześniej znajdował się „George Washington”. W swojej książce „North German Lloyd”, Edwin Drechsel sugeruje, że to właśnie w tę górę lodową, przed którą ostrzegała przez radio załoga „Georgea Washingtona”, uderzył słynny „Titanic”. Czy tak było naprawdę? Tego prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy.

Z luksusowego liniowca na wojskowy transportowiec

Podczas pierwszej wojny światowej luksusowy statek pasażerski został w nowojorskiej stoczni New York Navy Yard przebudowany na transportowiec. 4 grudnia 1917 roku, już jako okręt wojenny, wypłynął z grupą amerykańskich żołnierzy do Europy. W kolejnych dwóch latach statek odbył 18 rejsów, przewożąc amerykańskich żołnierzy z USA do Europy i z powrotem.
W roku 1919 jednostkę wycofano ze służby, przekazując do Zarządu Żeglugi Stanów Zjednoczonych (United States Shipping Board).

Ponownie na wojnie

W okresie drugiej wojny światowej „George Washington” został ponownie zmobilizowany do służby wojskowej. Nazwę statku zmieniono na USS Catlin, na cześć generała Albertusa Catlina.
Po dziewięciu miesiącach statek wycofano ze służby, ponieważ wyeksploatowane i przestarzałe silniki parowe nie dawały wymaganej prędkości do ochrony przed okrętami podwodnymi.
Statek trafił do stoczni, gdzie podczas prac remontowych zamontowano silniki spalinowe. Jednostka wróciła też do pierwotnej nazwy „George Washington”.

Legenda trafiła na złom

16 stycznia 1951 roku na statku przycumowanym do nabrzeża w Baltimore wybuchł pożar.
Jednostka została poważnie uszkodzona, a remont liczącego wówczas 43 lata statku był nieopłacalny. Miesiąc po pożarze, w lutym 1952 roku „George Washington” został sprzedany na złom.

źródło / fot. Infomare; Wojciech Sobecki

Zobacz podobne

Rosja testuje okręt przenoszący podwodne drony z napędem atomowym

AB

AIDAluna znów w Gdyni

BS

Turcja wysłała na Morze Śródziemne statek prowadzący odwierty ropy i gazu

BS

Zostaw komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookie, aby poprawić Twoją wygodę. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Czytaj więcej

Polityka prywatności i plików cookie