Polski Portal Morski
Aktualności Historia

 61 lat temu do szczecińskiej „Białej Floty” dołączyła „Lilla Weneda”

61 lat temu w 1961 roku do szczecińskiej Białej Floty dołączył zbudowany w Gdańskiej Stoczni Rzecznej statek „Lilla Weneda” był to prototyp jednostek typu SZ-600. Starsi szczecinianie i turyści doskonale je pamiętają, ponieważ stanowiły nieodłączny element krajobrazu miasta.


W latach 1961-1963 Żegluga Szczecińska otrzymała 7 nowoczesnych, jak na ówczesne czasy, statków o nazwach wywodzących się od imion bohaterek twórczości Juliusza Słowackiego. Były to: m/s „Lilla Weneda”, „Roza Weneda”, „Balladyna”, „Alina”, „Ellenai”, „Judyta” i „Laura”.

Statki zbudowano w gdańskiej stoczni Pleniewo. Były to jednostki, których kadłub został skonstruowany na podstawie dokumentacji niemieckich trałowców. Ich długość wynosiła ok 36,5m, szerokość 6,55m,zanurzenie ok 1,7m. Posiadały po dwa silniki, dwie śruby napędowe i dwie płetwy sterowe. Łączna moc silników (Wola) wynosiła 600 KM (441,3 kW). Osiągały prędkość 12 węzłów (22,2 km/h). Dozwolona ilość pasażerów na „morskich wodach wewnętrznych” wynosiła 250 osób, przy „rejsach redowych” do 200 osób.

Statki służyły do przewozów liniowych i pracowniczych, a także czarterów czy wycieczek. Rejs ze Szczecina do Świnoujścia trwał 3 godz. 10 minut. W owych latach było to szybciej niż koleją. Ponadto statki cumowały po stronie śródmieścia Świnoujścia (Wyspa Uznam), natomiast pasażerowie kolei i PKS kończyli podróż na Wyspie Wolin i musieli się jeszcze przeprawiać promami miejskimi, aby dotrzeć do centrum miasta.

W 1966 roku Żegluga Szczecińska zakupiła 2 kolejne jednostki tego typu, lecz wyposażone w słabsze silniki Skoda o mocy 2×195 KM (286,6 kW ). Statki nazywały się „Anna” i „Dorota”. Ich maksymalna prędkość wynosiła 10,5 węzła.(19,4 km/h).
Były to nowoczesne jak na tamte czasy jednostki pływające. Dwuśrubowy napęd ułatwiał manewry przy nabrzeżach. W czasie wycieczek po porcie lub na redach portów (podczas których pośpiech był niepotrzebny) używano często tylko jednego silnika, aby oszczędzić paliwo.
Napęd 2 sterów odbywał się z zastosowaniem hydraulicznej maszynki sterowej. Zastosowano elektryczną wciągarkę kotwiczną. Wprowadzono zdalne sterowanie silnikami z pomieszczenia sterowni, bez konieczności wchodzenia do hałaśliwej siłowni. Na wyposażeniu znajdowały się między innymi: kompas magnetyczny, przechyłomierz, namiernik, radiotelefon, później radionamiernik. Mimo możliwości zdalnego sterowania silnikami, na mostku były również telegrafy maszynowe i tzw. „szprechrura” z końcówkami w kabinie kapitana, kabinie załogi i w siłowni.

Na statkach tego typu pomieszczenia pasażerskie z siedzeniami usytuowane były w nadbudówce w „salonie dziobowym” (nazywanym przez załogi „werandą”) na głównym pokładzie oraz w „salonie rufowym” pod tym pokładem. W rufowej części pokładu – częściowo zadaszonego, umocowane były ławki. Pod salonem dziobowym mieścił się bar z niewielkim zapleczem gastronomicznym, 2 kabiny i wc dla załogi oraz schody wiodące do hallu na pokładzie głównym. Z hallu było wejście na górę po schodach do sterowni oraz w dół po stopniach do siłowni. Osobne schody prowadziły w dół do salonu rufowego. Ponadto w hallu znajdowały się drzwi do salonu dziobowego, magazynku, 2 toalet dla pasażerów, a także wejście na częściowo zadaszony pokład.
W skrajniku dziobowym mieściła się komora łańcucha kotwicznego, natomiast w skrajniku rufowym była maszynka sterowa i inne urządzenia techniczne. Na wyposażenie ratunkowe składały się: szalupa wiosłowa, tratwy, koła oraz pasy ratunkowe. Spora powierzchnia zadaszonych i ogrzewanych pomieszczeń, znajdujących się na statku, była zaletą podczas rejsów odbywających się poza okresem letnim.

Do wad tego typu statków można zaliczyć: zbyt małą powierzchnię otwartego pokładu, co było odczuwalne podczas słonecznej pogody, małą powierzchnię pomieszczeń załogowych, hałaśliwe i paliwożerne silniki oraz podatne na uszkodzenia tłumiki.Odczuwalną dla załogi i pasażerów wadą statków typu SZ 600 była nadmierna skłonność do kołysania, nawet przy stosunkowo niewielkiej fali. Powodowało to intensywne objawy choroby morskiej u pasażerów w czasie silnych wiatrów, nie tylko na morzu, ale również na Zalewie Szczecińskim.

źródło / fot. Infomare,  Ziemowit Sokołowski

Zobacz podobne

Sukcesem zakończyła się akcja lodołamania na Odrze!

MZ

Jakóbik: Przyspieszenie offshore, czyli co zawiera umowa sektorowa

JJ

Port w Elblągu transportuje materiały na budowę kanału żeglugowego przez Mierzeję

AB

Zostaw komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookie, aby poprawić Twoją wygodę. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Czytaj więcej

Polityka prywatności i plików cookie