Polski Portal Morski
Aktualności

Wymiana siłowni na polskich małych okrętach rakietowych typu Orkan

Konsorcjum złożone z Polskiej Grupy Zbrojeniowej S. A. i PGZ Stoczni Wojennej sp. z o. o. w Gdyni realizuje już modyfikację połączoną z naprawą główną i dokową trzech małych okrętów rakietowych projektu 660M (151M) typu Orkan. W gdyńskiej stoczni prace trwają już na ORP Grom (423).

W latach 70. XX wieku Polska przygotowywała się do budowy kutrów rakietowych własnego projektu numer 665. W 1978 roku rozpoczęły się do końca nie wyjaśnione problemy. Dostawca podstawowego uzbrojenia rakietowego, czyli ZSRR, wstrzymał planowaną dostawę wyrzutni rakietowych wraz z systemem kierowania ogniem. Przerwano przygotowania produkcyjne i zawieszono realizację projektu w Stoczni Północnej im. Bohaterów Westerplatte w Gdańsku. W 1979 roku na szczeblu centralnym podjęto decyzję o zamknięciu projektu i rezygnacji z budowy w Polsce tych okrętów. Stocznia poniosła olbrzymie straty, ale część zgromadzonych już mechanizmów i urządzeń udało się odsprzedać.

W następnej dekadzie w celu wymiany przestarzałych już kutrów projektu 205 (Osa-I) Polska zakupiła w ZSRR łącznie cztery małe okręty rakietowe projektu 1241RE (Tarantul-I).

Po dezaprobacie strony radzieckiej dla polskiego projektu 665, w ramach Układu Warszawskiego podjęto decyzję o rozpoczęciu projektowania i budowy innych kutrów rakietowo-artyleryjskich. Prace projektowe oraz budowę kadłubów i ich wyposażanie powierzono NRD. W połowie 1981 roku rozpoczęto tam cykl projektowania nowych jednostek. Uzbrojenie artyleryjskie i rakietowe, część wyposażenia radioelektronicznego oraz silniki główne miały pochodzić z ZSRR. Nowy projekt oznaczono w NRD numerem 151.

Nie przewidywano budowy w NRD okrętów dla Polski, ale zadecydowano o ich budowie dla nas w Stoczni Północnej w Gdańsku. W 1987 roku zakupiono od NRD projekt techniczny jednostek 151. W stoczni , na bazie tej dokumentacji oraz polskich założeń taktyczno-technicznych opracowanych, wykonano projekt techniczny kutra rakietowo-artyleryjskiego oznaczony numerem 660 i kryptonimem Węgłówka (nazwa ptaka). W polskim projekcie przewidziano wymianę dużej części wyposażenia na polskie. Pozostawiono bez zmian kadłub, podstawowe uzbrojenie oraz silniki główne. Zastosowano dużą ilość polskich mechanizmów i urządzeń, m.in. zespoły prądotwórcze, wyposażenie radioelektroniczne i okrętowy zestaw zakłóceń pasywnych. W oparciu o zatwierdzony w połowie 1988 roku projekt techniczny 660, w Stoczni Północnej opracowano projekt roboczy i rozpoczęto w stoczni przygotowania do podjęcia budowy pierwszej jednostki projektu 660. Zakupiono pierwsze potrzebne materiały i urządzenia.

Tymczasem połączenie Niemiec i w efekcie tego włączenie sił zbrojnych NRD do sił Republiki Federalnej Niemiec , spowodowało wstrzymanie prac nad jednostkami projektu 151. Jesienią 1990 roku Ministerstwo Rozbrojenia i Obrony NRD wycofało ze stoczni zamówienie na ostatnie jednostki tego typu, a ZSRR wycofała swoje zamówienia. Stocznia w Wolgast zaproponowała odkupienie przez Stocznię Północną budowanych u siebie kadłubów. Po konsultacjach między Stocznią a Marynarką Wojenną postanowiono za pośrednictwem Navimoru zakupić w Niemczech trzy kadłuby z pokładówkami. Kupiono je po bardzo atrakcyjnej cenie, niższej niż kosztowałaby ich budowa w Polsce. W związku z powyższym w Stoczni Północnej przerwano przygotowywania do budowy nowych kadłubów. W efekcie zakupienia kadłubów jednostek projektu 151, różniących się od projektu 660, w stoczni opracowano dokumentację na dostosowanie NRD-owskiego kadłuba do projektu 660 oraz nową dokumentację wyposażeniową. Część zmian kadłubowych wykonana została jeszcze przez niemiecką stocznię. Pod koniec 1990 kolejno niemieckie kadłuby zostały przyholowane do Stoczni Północnej przez holowniki Polskiego Ratownictwa Okrętowego.

Nie wiadomo jak potoczyłaby się budowa seryjnych jednostek 660 w Stoczni Północnej gdyby nie okazja zakupu kadłubów w Niemczech. Trudności finansowe MON były wtedy tak poważne, iż nie jest wykluczone że budowa kutrów 660 zostałaby wstrzymana. Stocznia Północna widząc szansę w kadłubach z Wolgast namówiła MON na zakup choć tych trzech kadłubów. Były one wykonane w NRD bardzo starannie, choć konstrukcja kadłuba spawanego była wykonana z bardzo cienkich blach.

Stocznia Północna przystąpiła do pracy. Najszybciej prace postępowały na jednostce 660/1. Największym problemem było sprowadzenie z Rosji silników głównych, wysokoprężnych M520 (po trzy na każdy okręt). Dostawca wymagał terminowych przelewów, a dysponując niezbędnym serwisem mógł stosować środki nacisku. Kłopoty z silnikami wystąpiły na jednostce 660/2, a przez długi czas 660/3 pozostawał bez silników i miały one zostać sprowadzone dopiero później.

Jednym z ostatnich zakupów za wschodnią granicą było również uzbrojenie artyleryjskie i kierowania ogniem. Zakupiono m. in. cztery armaty kalibru 76 mm AK-176M, z których trzy zamontowano na Orkanach, a czwarta trafiła na dozorowiec ORP Kaszub (240), który byłprzez y pierwsze lata eksploatowany bez niej. Nie zamówiono natomiast podstawowego uzbrojenia rakietowego. Już wtedy wstępnie zaplanowano w przyszłości uzbrojenie tych okrętów w rakiety przeciwokrętowe z któregoś z państw NATO lub neutralnej Szwecji.

W ten sposób Polska stała się właścicielem trzech nowoczesnych kutrów, ale artyleryjskich. Przez pewien czas w Niemczech były dostępne do zakupu jeszcze kolejne kadłuby kutrów 151, ale pomimo wiele razy powracających na ten temat rozmów i wizyt w Niemczech, Polska nie zdecydowała się na ich zakup i ukończenie w naszej stoczni.

Pierwsze lata służby okrętów przebiegały pod znakiem intensywnych ćwiczeń w morzu i intensywnego poszukiwania uzbrojenia rakietowego dla nich. Program ten otrzymał kryptonim Żeglarek (tradycyjnie nazwa ptaka).

Już 14 kwietnia 1994 roku dowódca Marynarki Wojennej zatwierdził wstępne założenia taktyczno-techniczne na dozbrojenie okrętów rakietowych typu 660 (151). W lipcu 1994 roku skierowano zapytania do producentów okrętowych systemów rakietowych i systemów dowodzenia. Były to: szwedzkie firmy SAAB, CelsiusTech, Ericsson, holenderska Signaalapparaten, francuska Aerospatiale i izraelskie IAI i Tadiran. Powołana komisja zakończyła ocenę nadsyłanych ofert w styczniu 1995 roku, a jej wnioski zaakceptował MON we wrześniu 1995 roku. Wybrano wówczas szwedzki system rakietowy RBS-15 firmy SAAB i holenderski system dowodzenia okrętem firmy Signaal. Ze względów na brak środków finansowych program wówczas nie został uruchomiony i odsunięto go na następne lata.

W 1999 roku powrócono do wyłonienia polskiego wykonawcy pracy Żeglarek czyli „system uzbrojenia rakietowego i kierowania walką dla okrętów projektu 660 (151)”. Wybór padł na Stocznię Marynarki Wojennej i na rakietę RBS-15 Mk 3. Stocznia wykonała projekt techniczny, który w lipcu 2000 roku został poddany ocenie i zatwierdzeniu. W tym momencie zmieniono decyzję o modernizacji tylko jednego okrętu i podpisano we wrześniu 2000 roku kontrakt ze na modernizację od razu wszystkich trzech okrętów. Przyniosło to radykalne zmniejszenie ceny jednostkowej za modernizowany okręt.

Głównym celem modernizacji okrętu projektu 660 było zainstalowanie czterech podstaw pod wyrzutnie rakiet RBS-15 Mk 3 szwedzkiej firmy Saab Dynamics (łącznie umożliwia to przenoszenie do 8 rakiet). Na całkowicie nowym bryłowym maszcie (który zastąpił kratownicową konstrukcję) w miejsce radaru NUR-27XA zainstalowano szwedzki radar obserwacji okrężnej Sea Giraffe firmy Ericsson Microwave Systems. Radar kierowania ogniem artylerii Wympeł-AME  został zastąpiony przez holenderski system kierowania ogniem Sting-EO. Producent tego radaru Thales Nederland był również integratorem nowego wyposażenia elektronicznego w skład wchodził przede wszystkim system dowodzenia Tacticos, nowe urządzenia komunikacji (łącznie z system wymiany danych Link 11), nawigacji, system identyfikacji „swój-obcy” Supraśl, systemu walki radioelektronicznej Breń-R. W miejsce polskiego systemu wyrzutni celów pozornych Derkacz-2 zainstalowano polski system Jastrząb, który w czasie późniejszej eksploatacji został zdemontowany z okrętów. Obecnie nie mają one żadnych wyrzutni celów pozornych.

W ramach umowy na zakup rakiet RBS-15 Mk3 początkowo wypożyczono nam starszą wersję rakiet RBS-15 Mk2. Natomiast tuż po zakończeniu prac stoczniowych okręty miały makiety gabarytowe tych wyrzutni.

Po zakończonej modernizacji nasza Marynarka Wojenna otrzymała w pełni uzbrojone i wyposażone (poza wspomnianym systemem celów pozornych) małe okręty rakietowe. Miały one kombinację nowoczesnego zachodniego uzbrojenia rakietowego i wyposażenia elektronicznego ze wschodnim napędem i uzbrojeniem artyleryjskim.

Pod koniec ubiegłej dekady poradziecki napęd zaczął sprawiać coraz większe problemy. Brak fabrycznego serwisu i trudno dostępne części zamienne do silników M520 (wyprodukowanych w Zakładach Zwiezda w Petersburgu) powodował, coraz mniejsze perspektywy dla dalszej eksploatacji tych okrętów. Zaplanowano wtedy wymianę siłowni składającej się z radzieckich silników wysokoprężnych napędzających trzy śruby na zachodnie silniki napędzające pędniki strugowodne. Tak poważne zmiany napędu musiałyby spowodować odcięcie fragmentów części rufowej okrętu i prefabrykację nowej rufy, dostosowanej do pędników. Poważnym zmianom musiałaby również towarzyszyć całkowita przebudowa siłowni. Co więcej, w związku z tak szerokim zakresem przewidywanych prac zaplanowano przy tej okazji wymianę uzbrojenia artyleryjskiego na zachodnie, wymianę systemu dowodzenia Tacticos na nowszy oraz instalację wyrzutni okrętowych celów pozornych.

Niestety tak głęboka modernizacja tych trzech okrętów okazała się bardzo kosztowna. Wydanie ponad mld zł na prace przy trzech okrętach mających wówczas prawie 30 lat okazało się nieracjonalne i program ten zakończono.

W związku z tym, iż posiadany przez Polskę zapas rakiet RBS-15 Mk 3 stanowi praktycznie połowę naszych zdolności przeciwokrętowych (druga połowa to wyrzutnie rakiet NSM w Morskiej Jednostce Rakietowej w Siemirowicach) zdecydowano o wymianie samej siłowni, bez wprowadzania pozostałych wcześniej planowanych zmian.

Komenda Portu Wojennego w Gdyni zawarła 19 lipca 2022 roku umowę z konsorcjum złożonym z Polskiej Grupy Zbrojeniowej S. A. i PGZ Stoczni Wojennej sp. z o. o. w Gdyni na modyfikację wszystkich trzech okrętów, a w tym i wykonanie naprawy głównej i dokowej.

Prace będą polegać na wymianie, naprawie i modyfikacji w trakcie naprawy:

  • układu napędowego poprzez zmianę trzech silników poradzieckich na dwa nowe wysokoprężne, agregatów prądotwórczych, zespołów sprężarkowych i pompowych, a co za tym idzie zmniejszenie liczby linii wałów napędowych i śrub z trzech na dwie;
  • urządzeń pokładowych;
  • systemów łączności i obserwacji technicznej;
  • sieci IT;
  • naprawie dokowej, w tym dostosowaniu kadłuba do nowego układu napędowego;
  • naprawie i wymianie instalacji elektrycznych wraz z systemami automatyki obsługującymi nowo montowane urządzenia;
  • naprawie urządzeń dźwigowych;
  • naprawie ogólnookrętowych systemów hydraulicznych.

Na okrętach w ramach naprawy dokowej zostaną dokonane pomiary grubości poszycia kadłuba do pokładu głównego oraz płyt odkrytego pokładu głównego na całej długości, wymiana elementów kadłuba, pokładu głównego wyspecyfikowanych do wymiany na podstawie kwartalnych przeglądów kadłuba i jego podwodnej części, zaleceń z poprzedniego dokowania oraz wyników z przeprowadzonych w ramach naprawy dokowej pomiarów grubości poszycia. Zostanie również wykonana konserwacja podwodnej części kadłuba oraz odkrytego pokładu głównego, czyszczenie i konserwacja zbiorników dennych, koferdamów. W zależności od stanu technicznego zostaną wykonane przeglądy, konserwacje i naprawy urządzeń sterowych, śrub napędowych, linii wałów, łańcuchów kotwicznych wraz z kotwicami, armatury dennej i burtowej oraz wymiana protektorów cynkowych. Oczywiście na doku zostaną wykonane wszystkie prace konieczne do zmian w układzie napędowym.

Jako pierwszy do PGZ Stoczni Wojennej trafił ORP Grom (423), na którym prace rozpoczęto 31 sierpnia 2022 roku. Początek prac na pozostałych ORP Orkan (421) i ORP Piorun (422) zaplanowano na 2024 rok. Okręty do stoczni mają przyjść o własnych siłach, a tam dalszymi operacjami włącznie z zadokowaniem i wydokowaniem zajmuje się już zleceniobiorca.

Niestety zgodnie z podpisaną umową prace stoczniowe będą trwały bardzo długo bo około po dwa-trzy lata. Zakończenie modyfikacji ORP Grom zaplanowano na 2025 rok, a zakończenie prac na dwóch pozostałych jednostkach na 2026 rok.

Również niestety z nieznanych przyczyn wartość kontraktu zawartego pomiędzy KPW Gdynia, a Konsorcjum nie została podana do publicznej wiadomości. Nie odbył się również otwarty przetarg na te prace. Zadanie to było realizowane zgodnie z Decyzją Nr 92/MON z dnia 21 marca 2014 roku w sprawie szczegółowego trybu postępowania w zakresie kwalifikowania zamówień i oceny występowania podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa oraz zatwierdzonym przez ministra obrony narodowej wnioskiem. Jako tryb udzielenia zamówienia wybrano negocjacje z jednym wykonawcą.

Główny wykonawca prac czyli PGZ Stocznia Wojenna w dostępnych publicznie raportach finansowych ze swojej działalności regularnie odnotowuje straty. Dlatego może bardziej transparentnym trybem postępowania byłyby choć negocjacje z kilkoma wybranymi potencjalnymi wykonawcami, a przede wszystkim podanie wartości tego kontraktu. Nietypowe utajnienie tej wartości może powodować niepotrzebne spekulacje, szczególnie przy negocjacjach z jednym wykonawcą. Oczywiście MON ma do tego podstawy prawne, ale w ostatnich latach MON przedstawia wartości zawieranych umów z podmiotami polskimi i zagranicznymi.

Jeśli prace stoczniowe nie ulegną opóźnieniu to okręty ORP Orkan, ORP Piorun i ORP Grom wrócą do służby w latach 2025-2026. Będą wtedy miały po 35-36 lat od momentu ich wodowania w NRD. Wymiana siłowni będzie opłacalna kosztowo, jeśli po jej zakończeniu okręty będą chodziły w morze przynajmniej przez 10-15 kolejnych lat. Niestety, ze względu na swoją, wcześniej opisaną, skomplikowaną historię powstania będą już bardzo wiekowe. W 2040 roku ich kadłuby będą miały po 50 lat. Dlatego bardzo ważne jest wykonanie obecnych prac kadłubowych i okrętowych w najwyższej stoczniowej jakości.

W rejestrze uzbrojenia konwencjonalnego ONZ Polska nie zadeklarowała importu rakiet RBS-15. Natomiast jako eksport do Polski zadeklarowały je Niemcy, jako finalny producent tych rakiet. Wg niemieckich danych zostały one dostarczone do Polski w latach 2010-2012. Także są one stosunkowo młode. Dodatkowo system RBS-15 został wybrany również jako uzbrojenie trzech fregat Miecznik. Spowoduje to zapewne zakup kolejnych wyrzutni i rakiet możliwe, iż już w nowszej wersji Mk 4, obecnie opracowywanej w Szwecji. Rakiety te są bardzo dobrym uzbrojeniem. Z naszych dwóch okrętów, Orkan i Piorun, właśnie projektu 660M (151M), na szwedzkim poligonie morskim skutecznie po raz pierwszy odpalono po jednej rakiecie RBS-15 Mk 3 w dniach 31 sierpnia i 1 września 2021 roku. Warto aby rakiety RBS-15 ciągle utrzymywać w naszej Marynarce Wojennej.

Źródło: https://defence24.pl/sily-zbrojne/wymiana-silowni-na-polskich-malych-okretach-rakietowych-typu-orkan

Fot.: Jarosław Ciślak/Defence24.pl

Zobacz podobne

Kreta coraz ważniejsza dla bezpieczeństwa regionu

JJ

Projekt dla IMGW poświęcony katamaranowi SE-216 do obsługi boi na Bałtyku

PL

Prezes PGE dla DGP: Nowe źródła wytwarzania pomogą zatrzymać wzrost kosztów energii

BS

Zostaw komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookie, aby poprawić Twoją wygodę. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Czytaj więcej

Polityka prywatności i plików cookie